Archiwum dla kategorii: ‘Artykuły’

Rozpoczęły się manifestacje zwolenników marihuany

Data wpisu: 16 sierpień, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

rsmzm
W sobotę Inicjatywa Wolne Konopie na czele z Tomaszem Obarą rozpoczęła serię manifestacji na rzecz legalizacji marihuany.

Akcja obywała się pod hasłem „Uwolnić 300 gramów” i uczestniczyło w niej około 200 osób. Uczestnicy manifestacji zebrali się na rynku, skąd wyruszyli ulicami miasta w kierunku Komendy Miejskiej Policji. W trakcie pochodu słychać było hasła takie jak: „Sadzić, palić, zalegalizować”, „Wolność dla konopi, konopie dla wolności” czy „Zbyt pozytywna, dlatego zakazana”. Manifestanci nieśli flagi i transparenty, w tle pobrzmiewała muzyka reggae.

Przed komisariatem uczestnicy manifestacji w 18 doniczkach zasadzili konopie indyjskie, z których ma wyrosnąć 50 krzaczków tej rośliny. Demonstranci chcieli rozmawiać z przedstawicielami policji, jednak do bezpośredniej konfrontacji ze stróżami prawa nie doszło. Manifestanci zabrali więc sadzonki i wrócili na ul. Św. Jana, gdzie odbył się koncert.

Jak już informowaliśmy, powodem zorganizowania manifestacji było zatrzymanie przemytników na granicy w Chałupkach. Mężczyźni próbowali dostarczyć choremu Tomkowi 300 gramów marihuany. Przemyt udaremniła Służba Celna i policjanci.

Organizator akcji Tomasz Obara utrzymuje, że marihuana nie jest narkotykiem. – Używam jej od 20 lat i to nie przeszkadza mi w wykonywaniu codziennych czynności. Walczę o legalizację, ponieważ dotąd nie znalazłem racjonalnego argumentu przeciwko marihuanie, która powstała wcześniej niż przestępstwo – tłumaczył Tomasz Obara. Swoje tezy opiera m.in. na książce Ernesta L. Abela „Marihuana. Pierwsze 20 tysięcy lat”.

Demonstranci w sobotę rozpoczęli również zbieranie 100 tysięcy podpisów, koniecznych do złożenia w Sejmie projektu ustawy, który podobnie jak w Czechach, zezwala na posiadanie niewielkiej ilości narkotyków.

Dodajmy, że organizatorzy akcji „Uwolnić 300 gramów” zapowiedzieli demonstracje również w niedzielę, poniedziałek i wtorek.

rybnik.com.pl

Najgłośniejsze przecieki z WikiLeaks

Data wpisu: 12 sierpień, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

npzw
Lipiec 2010 r. – serwis WikiLeaks wchodzi w posiadanie ponad 90 tys. dokumentów wojska i wywiadu, zawierających szczegółowe informacje dotyczące działań koalicji antyterrorystycznej w Afganistanie w latach 2004 – 2010. Wybucha skandal na skalę światową. WikiLeaks to jednak witryna “zasłużona” w ujawnianiu informacji, które w innym wypadku nigdy nie trafiłyby do publicznej wiadomości.

WikiLeaks to działający od 2006 r. internetowy serwis, publikujący dokumenty objęte klauzulą tajności, przekazywane przez anonimowych informatorów. Portal nie jest związany z Wikipedią, chociaż – jak czytamy w opisie strony – zajmuje się tworzeniem “nieocenzurowanej wersji Wikipedii”.

W lipcu 2010 portal opublikował pod nazwą “Afghan War Diary” przeważającą część (75 tys.) spośród 90 tys. dokumentów dotyczących działań sił Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w Afganistanie. Przed upublicznieniem materiałów WikiLeaks przekazał je redakcjom poczytnych dzienników i magazynów – The New York Times, The Guardian i Der Spiegel.

Dokumenty ukazują słabość koalicji i chaos działań militarnych w tym kraju. “Afera WikiLeaks”, bo tak już całą sprawę zaczęły określać media, polega jednak w głównej mierze nie na tym, co znajdowało się w dokumentach, ale na tym, że w ogóle doszło do ich ujawnienia.

Biały Dom potępił przeciek, określając go mianem “nieodpowiedzialnego” i “stojącego w sprzeczności z amerykańską polityką w Afganistanie”. Pentagon wszczął natomiast śledztwo, którego celem jest ustalenie źródła przecieku.

To nie pierwszy i z pewnością nie ostatni przykład na to, jak dokumenty publikowane w WikiLeaks mogą wstrząsnąć opinią publiczną. Oto inne przykłady:

Kwiecień 2010
- portal opublikował wideo, na którym widać, jak amerykański śmigłowiec bojowy Apache otwiera ogień do cywilów w Bagdadzie. Wydarzenie to miało miejsce w 2007 r., a w wyniku ostrzału zginęło dwanaście osób, w tym dwóch dziennikarzy agencji Reutera. Materiał wideo został nieco przerobiony przez WikiLeaks, tak by podkreślić śmierć osób cywilnych, jednak w grupie ostrzelanych osób faktycznie ukrywali się ludzie uzbrojeni m.in. w karabiny maszynowe i granatnik.

Marzec 2010
- witryna zamieściła 32-stronicowy dokument, datowany na 2008 r., zatytułowany “Wikileaks.org – punkt odniesienia online dla obcych wywiadów, rebeliantów i terrorystów?”. Analitycy US Army przedstawiali w nim sposoby na zniszczenie serwisu WikiLeaks, bądź jego zdyskredytowanie.

pcworld.pl

Cannabis – legalny znak towarowy

Data wpisu: 11 sierpień, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

clzt
Holenderska apteka cannabis sprzedaje wyłącznie marihuanę. Na receptę.

Wytwórcy produktów z konopiami indyjskimi mają powód do szerokiego uśmiechu. Pod koniec listopada unijny sąd orzekł, że na terenie Wspólnoty każdy ma prawo używać na swoich towarach nazwy tej używki.

Sprawa wcale nie była oczywista. W 2003 r. Biuro Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) zastrzegło napis „Cannabis” jako unijny znak towarowy – własność Szwajcara Giampietra Torresana, producenta piwa o nazwie kojarzącej się z kontrowersyjną rośliną. Na skutek apelacji wspólnotowy urząd zmienił jednak decyzję. Przychylił się do argumentacji, że nazwa odwołuje się do substancji dostępnej w wielu produktach, m.in. w trunkach warzonych przez konkurencję. Piwowara aż skręciło ze złości, jednak jego sześcioletnie starania o korzystne rozstrzygnięcie nie przyniosły rezultatu. Sąd podtrzymał decyzję OHIM.

– Wyrok nie wyklucza sprzedaży produktów z charakterystycznym liściem niezależnie, czy z konopiami mają coś wspólnego, czy nie. Mówi tylko, że znak towarowy „Cannabis” nie może być używany wyłącznie przez jedną firmę – tłumaczy Ireneusz Kolowca z biura prasowego sądu I instancji. I dodaje, że kierując się przyjętą przez Szwajcara logiką, ktoś mógłby zastrzec słowo „bawełna”, bo drukuje je na bawełnianych koszulach.

newsweek.pl

Chiny złamały w Tybecie międzynarodowe prawo

Data wpisu: 3 sierpień, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

CHINA-UNREST-TIBET-RIGHT
Podczas zamieszek w Lhasie wiosną 2008 r. chińskie siły bezpieczeństwa co najmniej czterokrotnie “otwierały na ślepo ogień do tybetańskich demonstrantów” – mówią świadkowie organizacji Human Rights Watch.

Ponad dwa lata od masowych protestów Tybetańczyków w marcu 2008 r. nadal trudno odtworzyć to, co wydarzyło się w tej autonomicznej prowincji Chin. Władze twierdzą, że przywróciły porządek zgodnie z prawem i że zginęły 22 osoby, sami rdzenni Chińczycy. Rząd tybetański na uchodźstwie mówi, że doszło do masakry i że zabitych zostało co najmniej 200 osób, głównie po ich stronie.

Prawdę mogłoby ustalić niezależne śledztwo, o które apelował sprawozdawca praw człowieka ONZ, na które Pekin jednak się nie zgodził. Gdy wybuchły protesty, władze wprowadziły w regionie blokadę informacyjną: usunięto dziennikarzy, odcięto połączenia internetowe i telefoniczne, ograniczono podróże do Tybetu. Do dziś to region pod specjalną kontrolą, gdzie dziennikarze podróżują tylko w grupach pilotowanych przez chińskie MSZ.

Zrekonstruowania wydarzeń podjęła się Human Rights Watch, największa organizacja obrony praw człowieka na świecie. Oparła się na relacjach 200 naocznych świadków i na nowych oficjalnych chińskich źródłach.

- Strzelali prosto w tłum – mówi 24-letnia mieszkanka Lhasy, która występuje w raporcie pod zmienionym nazwiskiem. – Szli [siły bezpieczeństwa] od ulicy Jiangsu Lu, strzelając do każdego napotkanego Tybetańczyka. Wielu zostało zabitych.

“Chińskie siły bezpieczeństwa złamały prawo międzynarodowe. Uciekły się do nieproporcjonalnej przemocy podczas zamieszek” – brzmi konkluzja 72-stronicowego raportu pt. “Widziałem to na własne oczy: nadużycia sił bezpieczeństwa w Tybecie 2008-2010″. HRW wzywa też Pekin do przeprowadzenia śledztwa z udziałem obserwatorów zagranicznych.

Rozmówcy organizacji twierdzą, że dziś w Tybecie rządzi strach – aresztowania i surowe wyroki są na porządku dziennym. Wystarczy podejrzenie o sympatię dla idei niepodległego Tybetu i Dalajlamy, by trafić za kratki. Prześladowane są całe rodziny.

Tybet został zajęty przez chińską armię w latach 1950-51. 10 marca 1959 r. wybuchło tam wielkie antychińskie powstanie, które zostało krwawo stłumione przez Pekin. Dalajlama zdołał wtedy zbiec do Indii, gdzie mieszka do dziś na północy kraju w Dharamsali.

wyborcza.pl

Raport narkotykowy UNODC – nowe narkotyki, nowe rynki, nowe różnice

Data wpisu: 8 lipiec, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

rnunnnrnr
UNODC opublikowała Światowy Raport Narkotykowy na rok 2010.

Agenda Narodów Zjednoczonych wskazuje na nowe tendencje w światowej produkcji i obrocie narkotyków. Spadają globalne uprawy opiatów i kokainy, zwłaszcza w najważniejszych obszarach producenckich – Ameryce Łacińskiej i w Afganistanie, rośnie za to spożycie środków syntetycznych – amfetaminy i leków na receptę. Zmienia się również geografia spożycia – prawdziwy boom konsumpcyjny na heroinę przeżywa Afryka Wschodnia i Zachodnia, w Ameryce Południowej wzrasta popyt na kokainę. Pogłębia się dysproporcja, jeśli chodzi o poziom szkód pomiędzy krajami Pierwszego i Trzeciego Świata. Zmniejszanie się rynku w Meksyku prowadzi do zaostrzenia krwawych „wojen narkotykowych”, choć zarazem wzrost cen i utrudniony dostęp do narkotyków sprzyja ich mniejszej konsumpcji w USA. Raport UNODC wskazuje również na drastyczne naruszenia praw człowieka w polityce wobec uzależnionych – 4/5 z nich nie ma dostępu do terapii. Także w tej materii poszkodowani są obywatele krajów najbiedniejszych – o ile w Europie Zachodniej problematyczny jest dostęp do metadonu, o tyle w Afryce uzależnionym grożą szwadrony śmierci. Rozmiar szkód spowodowanych przez produkcję, handel i konsumpcję – ale także państwowe represje – w dużej mierze odzwierciedla podziały polityczno-gospodarcze, jakie wciąż rosną na całym świecie.

narkopolityka.pl

Marycha na moście w Cieszynie

Data wpisu: 8 lipiec, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

W kieszeni amfetamina, LSD, kokaina. W domu hodowla marihuany i grzybków halucynogennych. Wszystko legalne. Od 1 stycznia. W Czechach. Policja nie ma wątpliwości – w strefach nadgranicznych będzie chciała to wykorzystać polska młodzież

Z raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Uzależnień od Narkotyków wynika, że prawie co trzeci młody Czech przyznaje się do palenia marihuany. Rocznie Czesi wypalają 11,5 t marihuany i zażywają 1,2 mln tabletek ekstazy.

Od dawna pojawiały się tu głosy, że skoro tyle osób pali marihuanę, to należy tę sytuację zmienić i marihuanę oraz inne narkotyki po prostu zdekryminalizować. Te argumenty przeważyły i czeskie ministerstwo sprawiedliwości przygotowało “limity bezkarności” określające, jaką ilość narkotyków można posiadać, nie narażając się na odpowiedzialność karną.

Ta ilość to: do 1,5 g heroiny, 1 g kokainy, 2 g metaamfetaminy, do 15 g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do pięciu tabletek LSD.

I to nie koniec zmian. Czesi będą mogli w domach uprawiać do pięciu krzaczków konopi indyjskich i do 40 grzybów halucynogennych. Rzeczniczka resortu sprawiedliwości Daniela Kovarova mówi, że efekty liberalizacji będzie widać po jakimś czasie.

- Dla nas to bardzo zła wiadomość. Jak mamy przekonać młodego człowieka, że nie warto sięgać po narkotyki, skoro będzie widział, że u sąsiadów ludzie palą marihuanę, nie kryją się z tym i nie grozi im za to kara? Nie rozumiem decyzji Czechów – mówi burmistrz Cieszyna Bogdan Ficek. Dlatego miasto planuje antynarkotykową akcję edukacyjną w szkołach.

Po czeskiej stronie takich emocji nie widać. Dorota Havl~ková, rzecznik prasowy urzędu miejskiego w Czeskim Cieszynie: – Przyznam szczerze: nie śledziłam, co się dokładnie zmieniło. Wiem tylko, że doprecyzowano, jakie ilości narkotyków można mieć.

Ta obojętność bierze się stąd, że czeskie przepisy od dawna dużo łagodniej niż polskie traktują osoby posiadające niewielką ilość narkotyków, np. marihuany. Już obecnie uważane jest to nie za przestępstwo, ale za wykroczenie. Karane jest grzywną, ale to teoria. W praktyce czescy policjanci na podstawie wewnętrznych wytycznych przymykają na to oko. Jeśli sprawa była kierowana do sądu, ten najczęściej ją umarzał ze względu na znikomą szkodliwość czynu.

- Niedawno byłem w lokalu w Czeskim Cieszynie. Przy jednym ze stolików klienci wyciągnęli skręty i zaczęli palić. Nikt się nie dziwił, nie protestował – opowiada Wojciech Trzcionka, redaktor naczelny gazety Polaków w Czechach “Głos Ludu”.

Cieszyńscy policjanci wiedzą, że już teraz wielu młodych Polaków jeździ do Czech po narkotyki. – Sam kierowałem do sądu kilka takich spraw. Zatrzymani przyznawali, że narkotyki kupili w Czeskim Cieszynie – opowiada aspirant Mariusz Białoń. – Nie mam wątpliwości, że liberalizacja czeskiego prawa to zjawisko nasili – dodaje.

Miękkie narkotyki z Czech wydają się i tak najmniejszym z problemów, z którymi będzie musiała zmierzyć się nasza policja. Praga według europejskiego biura ONZ ds. narkotyków stała się istotnym producentem amfetaminy pervitin. I nie chodzi wcale o duże wytwórnie, ale małe domowe, nazywane “kuchenkami”. Produkują do kilkunastu gramów narkotyku i są trudne do wykrycia. Narkotyki Czesi wytwarzają na bazie kupowanych bez recepty leków zawierających efedrynę.

Nasi policjanci nie planują nadzwyczajnych działań w związku ze zmianą przepisów, bo już teraz biorą pod uwagę, że wracająca z Czech młodzież może przenosić narkotyki. – Już kilkanaście lat temu, gdy byłem w liceum, w czeskich klubach bez problemu kupowaliśmy marihuanę albo tabletki – opowiada nam jeden z mieszkańców Cieszyna.

- Bardzo dobrze, że zmienili przepisy. Każdy ma swój rozum i wie, na ile może sobie pozwolić. Sam nie palę nawet papierosów, ale sytuacja była naprawdę kuriozalna – uważa Pavel Skorek, student z Ostrawy.

I kuriozalna będzie dalej – w miastach takich jak Cieszyn Polacy będą mogli legalnie zapalić marihuanę na którymś z dawnych mostów granicznych na Olzie. Oczywiście pod warunkiem, że będą pamiętali o tym, że nie wolno im przejść ze skrętem do polskiej części miasta, gdzie czeka na nich aspirant Białoń.

wyborcza.pl

Marihuana i miażdżyca

Data wpisu: 10 czerwiec, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

Kanabinoidy, czyli aktywne związki izolowane z konopi (Cannabis sativa) wzbudzają od lat zrozumiałe zainteresowanie młodzieży, rodziców, polityków, mediów, lekarzy. Zrozumiałe, ze względu na od dawna znane działanie narkotyczne. Medycznie rzecz ujmując, preparaty z konopi, czyli marihuana (z liści i pędów kwiatowych) i ganja (żywica) powodują zatrucie, charakteryzujące się uspokojeniem, zaburzeniami funkcji poznawczych, niezdolnością do używania pamięci krótkotrwałej, zmianami w postrzeganiu czasu i w percepcji ogólnej, brakiem koordynacji ruchowej oraz obniżeniem zdolności wykonawczych.

Związki czynne z konopi to rodzina kanabinoidów – trojpierścieniowych związków cyklicznych o różnym stopniu aktywności. Główny psychoaktywny składnik marihuany, D9-tetrahydrocannabinol (D9-THC), został oczyszczony i zsyntetyzowany już 40 lat temu! [1]. Pozostałe, np.cannabinol i cannabidiol, nie dają tak silnych efektów, lecz mają aktywność przeciwdrgawkową i indukują syntezę enzymów wątroby.

Działanie kanabinoidów na organizm jest wynikiem aktywacji receptorów dla tych związków, głównie receptora CB1, obecnego na powierzchni większości komórek centralnego układu nerwowego, prawie we wszystkich obszarach mózgu. Istnieje jednak także drugi receptor, CB2, który znajduje się głównie na komórkach układu odpornościowego i odpowiada za efekty przeciwzapalne i immunosupresyjne D9-THC.

Obecność receptorów na komórkach ssaków wskazuje na to, że organizm wykształcił wewnętrzny system regulacyjny z użyciem kanabinoidów, zatem powinien również wytwarzać te związki. Rzeczywiście, naturalnymi, endogennymi aktywatorami receptorów CB są pochodne kwasu arachidonowego, najdokładniej zbadany jest anandamid (arachidonyletanolamid).
Endogenne aktywatory CB są wytwarzane głównie w podwzgórzu, funkcjonując jako regulatory apetytu, procesów pamięciowych, odczuwania bólu. Wszystkie te związki, zarówno endo-, jak i egzogenne, posłużyły do syntezy analogów, aktywatorów (np. seria pomyślanych jako środki przeciwbólowe, lecz nigdy nie właczonych do produkcji przez firmę Pfizer) oraz inhibitorów (np. rimonabant firmy Sanofi, który blokuje ataki głodu i uzależnienia, a obecnie jest w fazie prób klinicznych jako lek przeciwko otyłości, paleniu papierosów i alkoholizmowi, a jest skuteczny także w leczeniu uzależnienia od kokainy i opiatów) [2].

Na początku kwietnia w Nature [3] ukazała się praca dowodząca, że kanabinoidy podawane myszom z miażdżycą naczyń krwionośnych efektywnie hamują postęp tej choroby. Ponieważ miażdżyca naczyń jest jedną z najczęstszych przyczyn zgonu w krajach rozwiniętych, zainteresowanie jej zapobieganiem jest znaczne. Autorzy artykułu założyli, że ponieważ miażdżyca jest chroniczną chorobą zapalną naczyń, terapia kanabinoidami powinna zmieniać kluczowe dla jej rozwoju procesy zapalne (poprzez oddziaływanie z receptorami CB2, obecnymi na powierzchni limfocytów i makrofagów, komórek układu odpornościowego, odpowiedzialnych za powstawanie płytek miażdżycowych w naczyniach), tym samym ograniczając rozwój choroby.

W przypadku mysich modeli chorób autoimmunologicznych, takich, jak stwardnienie rozsiane i artretyzm, terapia kannabinolem okazała sie skuteczna. Najpierw autorzy sprawdzili, że płytki miażdżycowe rzeczywiście mają receptory CB2, zarówno u ludzi, jak i w mysim modelu miażdżycy naczyń (którego używali w dalszych badaniach) dowodząc, że istnieje cel dla ich terapii. Następnie podawali myszom D9-THC, który okazał się hamować rozwój miażdżycy poprzez różnoraki wpływ na komórki układu immunologicznego (brak aktywacji, migracji i tym samym brak wzrostu płytki miażdżycowej, oraz hamowanie wydzielania związków wzmagających proces zapalny). Efekt ten ulegał zahamowaniu przy jednoczesnym podawaniu inhibitorów receptorów CB2, co oznacza, że rzeczywiście jest to specyficzny wynik działania D9-THC.
Wart odnotowania jest też fakt, że dawka konieczna dla zahamowania postepów miażdżycy jest dużo mniejsza, niż dawka dająca efekt psychotropowy.

Krótko mówiąc, jest to jeszcze jeden, bardzo dobrze udokumentowany przykład wykorzystania kanabinoidów w zapobieganiu chorobom związanym z układem odpornościowym oraz kolejny dowód na wykorzystanie związków znanych od dawna, poczynając od badań podstawowych, “ciekawskich” pytań, a kończąc na farmaceutykach.

—-
Bibliografia:
1. Mechoulam, R., Gaoni, Y. (1967) The absolute configuration of delta-1-tetrahydrocannabinol, the major active constituent of hashish. Tetrahedron Lett. 12, s. 1109-1111.
2. Howlett, A. C., Breivogel, C. S., Childers, S. R., Deadwyler, S. A., Hampson, R. E., Porrino, L. J. (2004) Cannabinoid physiology and pharmacology: 30 years of progress. Neuropharmacology 47 suppl. 1, s. 345-358.
3. Steffens, S., Veillard, N. R., Arnaud, C., Pelli, G., Burger, F., Staub, C., Zimmer, A., Frossard, J.-L., Mach, F. (2005) Low dose oral cannabinoid therapy reduces progression of artherosclerosis in mice. Nature 434, s. 782-786.

Kolaż: Joanna Titeux/ pinezka.pl

{jos_sb_discuss:22}

Legalna marihuana?

Data wpisu: 10 czerwiec, 2010 autor wpisu: admin  |  1 Komentarz »

Marycha, gandzia, dżoint, trawka, skręt — to popularne nazwy jednego i tego samego narkotyku, marihuany. Zalicza się ją do tzw. narkotyków miękkich, w odróżnieniu od narkotyków twardych — heroiny, kokainy, LSD i itp. Z badań przeprowadzonych wśród młodzieży gimnazjalnej i licealnej wynika, że co czwarty polski uczeń regularnie pali marihuanę. Przed 15 laty był to co dziesiąty. Marihuana jest dziś pozytywnym, choć mniej lub bardziej zawoalowanym, bohaterem filmów fabularnych i tekstów piosenek, zwłaszcza rockowych i hiphopowych. Przedstawia się ją jako środek energetyzujący, antydepresyjny czy ułatwiający nawiązywanie kontaktów. Swego czasu w jednym ze szczecińskich pubów zaczęto nawet sprzedawać piwo z dodatkiem ekstraktu z marihuany i wyeksponowanym na butelce charakterystycznym liściem konopii indyjskich. Sprzedaż napojów z ograniczoną zawartością takiego ekstraktu jest w Unii Europejskiej dopuszczalna. W Holandii narkotyk ten występuje w legalnej sprzedaży. Na Zachodzie jego legalizację popierają niemal wszystkie radykalne partie lewicowe — od zielonych po antyglobalistów. Coraz częściej dyskutuje się o tym i w Polsce. Czy sprzedaż marihuany (i ewentualnie innych narkotyków miękkich) powinna zostać w naszym kraju zalegalizowana?

Za
* Główne korzyści z legalizacji marihuany związane są ze zwalczaniem przestępczości. Państwo, przejmując kontrolę nad tą strefą, jednocześnie odbiera ją organizacjom przestępczym.
* Ponadto, legalizując sprzedaż tego narkotyku, państwo przejmuje znaczącą część dochodów z nim związanych w postaci podatków. Są to pieniądze, które do tej pory zasilały konta różnych mafii.
* Chodzi też o zdrowie i bezpieczeństwo kupujących. Przejmując kontrolę nad tym handlem, państwo będzie czuwało nad sprzedawaniem narkotyku odpowiedniej jakości i w bezpieczny dla kupującego sposób.
* Zagrożenie związane z zażywaniem marihuany jest porównywalne z zagrożeniem alkoholizmem, a jednak alkohol jest sprzedawany legalnie.
* Wielu wybiera marihuanę jako środek relaksujący, mający tę przewagę nad alkoholem, że niemożliwa jest dawka śmiertelna, nie powoduje kaca i nie prowokuje do zachowań agresywnych.
* Po legalizacji marihuany znacznie wzrosłaby mała przedsiębiorczość (coffee shopy, w których sprzedawałoby się ten narkotyk) oraz turystyczna atrakcyjność naszego kraju.
* Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać.

Przeciw
* Najlepiej iść na łatwiznę — skoro z czymś mamy problem, to najlepiej to zalegalizować. Nie należy zapominać o prawdzie podstawowej — narkotyki są złem i nie należy ich legalizować tylko z tego powodu, że będziemy mieli kłopot z głowy. Najgorsze, że za legalizacją wypowiada się wielu prawników, którzy, niejako z definicji, powinni mieć „prawe” charaktery.
* Skoro legalizacja marihuany przyniosłaby naszemu państwu dochody do budżetu w postaci podatków, to dlaczego nie pójść dalej? Zalegalizujmy jeszcze handel twardymi narkotykami, sutenerstwo, walki psów, nielegalny hazard — z tego byłyby dopiero dochody! Pozwólmy ludziom biednym sprzedawać własne narządy do transplantacji, a bogatym — legalnie dawać łapówki. Nałóżmy na nich tylko odpowiedni podatek. Zwłaszcza ten ostatni podatek — od korupcji — zasypałby niejedną głęboką dziurę budżetową.
* Kto miał z tym do czynienia, to wie, że „niewinna” trawka prowadzi do poważnych zaburzeń psychicznych.
* 90 proc. wszystkich osób uzależnionych od narkotyków zaczynało od palenia rzekomo nieszkodliwych skrętów.
* Jest faktem, że alkohol też uzależnia (choć nie w tak szybkim tempie) i jest przyczyną wielu nieszczęść, ale nie może to być powodem zgody na dodawanie do jednych nieszczęść kolejnych. Nie dość że połowa narodu wyczynia cuda po pijaku, a druga umiera na raka płuc, to jeszcze wszyscy się rzucą na trawkę. Chyba się nam pomyliły drogi do Europy…
* Legalizacja marihuany, jak pokazują doświadczenia holenderskie, wcale nie zmniejszyła popytu na narkotyki twarde.
* Przestępczość zorganizowana i tak szybko odrobi swoje straty przez haracze ściągane ze sklepików legalnie sprzedających narkotyki.

Andrzej Siciński

Marsz Wyzwolenia Konopi 2010 w Warszawie

Data wpisu: 30 maj, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

mwk2010_2
mwk2010_3
mwk2010_4
W sobotnim Marszu Wyzwolenia Konopi, czyli manifestacji środowisk popierających legalizacją marihuany w Polsce, wzięło udział około trzy tysiące osób.

Na czele manifestacji, która odbyła się wczoraj w Warszawie, jechał samochód udekorowany na zielono, w barwy maskujące. Za nim podążali m.in. “bojówkarze konopiowej armii”, ubrani w mundury i hełmy ozdobione motywem liści konopi. Za nimi podążały m.in. barwnie ubrane osoby trzymające zielono- żółto-czerwone flagi wywodzącego się z Jamajki Ruchu Rastafari.

Jak poinformowała policja, manifestacja odbyła się bez incydentów. Demonstranci wyruszyli spod Pałacu Kultury i Nauki, przeszli Al. Jerozolimskimi i ulicami Raszyńską i Wawelską do Pól Mokotowskich. Na placu Zawiszy przeciwko legalizacji marihuany demonstrowało kilkudziesięciu narodowców – szpaler policjantów oddzielał ich od uczestników marszu.

Manifestanci skandowali słowa: “Sadzić, palić, zalegalizować”; “Zapal blanta, olej policjanta”. Samochody udekorowano transparentami z hasłami: “Choć tak bardzo chcecie i tak nas wszystkich nie zamkniecie”; “Legalizujcie, nie krytykujcie”.

Marsz zorganizowała Inicjatywa Wolne Konopie, która działa na rzecz legalizacji w Polsce tzw. miękkich narkotyków. Przemarsz ulicami Warszawy pod hasłem legalizacji marihuany organizowany jest corocznie w maju.

W Polsce od 2000 r. obowiązują przepisy, zgodnie z którymi posiadanie nawet najmniejszej ilości narkotyków na własny użytek jest karalne.

Marihuana jest najczęściej stosowanym narkotykiem na świecie. Szacuje się, że w USA około 4,3 proc. ludzi pali marihuanę codziennie. Podobnie jak haszysz wyrabiana jest z konopi indyjskich rosnących w południowo-wschodniej Azji, w rejonie Morza Śródziemnego, w Ameryce Środkowej i Południowej. Może być również hodowana w klimacie umiarkowanym.

fot. Jacek Turczyk
polskalokalna.pl

Rosjanie nie lubią marihuany, homoseksualizmu i hazardu

Data wpisu: 30 maj, 2010 autor wpisu: admin  |  Brak komentarzy »

- to trzy najbardziej naganne moralnie zjawiska dla Rosjan

Marihuana i homoseksualizm są “nie do przyjęcia” aż dla 84 proc. ankietowanych Rosjan. Choć narkomania jest jedną z większych plag społecznych, to jednocześnie palenie marihuany jest postrzegane jako import z Zachodu zagrażający tradycyjnej rosyjskiej kulturze.

Podobnie jest z ujawnianiem orientacji homoseksualnej. W tym wypadku wyjątek od swych liberalnych poglądów czynią nawet rosyjscy demokraci. – Chcemy wolności, ale nie gejowskich parad – apelowała w zeszłym roku jedna z czołowych liberalnych działaczek Irina Hakamada w odpowiedzi na protesty zachodnich obrońców praw człowieka po rozpędzeniu gejowskiej parady w Moskwie.

W oczach rosyjskich nacjonalistów narkotyki, odstępstwa od tradycyjnego modelu rodziny czy zachodnie prawa obywatelskie zlewają się w jednego sponsorowanego z zagranicy wroga szukającego zguby Rosji. Wśród brunatnej młodzieży w Moskwie do dziś żyje plotka, że bazą wypadową dla kaukaskich bojowników, którzy w 2003 r. zajęli moskiewski Teatr na Dubrowce, był pobliski klub gejowski. – I Czeczeni, i geje są tu obcy. Dlatego sprzymierzyli się przeciw Rosji – mówią nacjonaliści podczas swych demonstracji w Moskwie.

Kolejne miejsca w rankingu zachowań moralnie nagannych zajmują nałogowy hazard, alkoholizm i łapownictwo (od 73 do 62 proc.). W powszechnej opinii samych Rosjan są to jednak zjawiska, których nie sposób wyplenić w przewidywalnej przyszłości. Pomimo stopniowego wypychania kasyn z centrów miast (wskutek zaostrzania prawa antyhazardowego) gra na nielegalnych automatach nadal pozostaje jedną z najpopularniejszych rozrywek Rosjan.

Analogiczny sondaż przeprowadzony w USA pokazał, że dla Amerykanów najbardziej niedopuszczalne moralnie są zdrada małżeńska oraz poligamia.

wyborcza.pl